Chata przy Zielonym Stawie czyli Brnčalka

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Brnčalka to miejscowa nazwa Chaty przy Zielonym Stawie (Chaty pri Zelenom plese). Oprócz szlaku pieszego wyznaczono tam także szlak rowerowy. Pierwszy raz trafiłem na niego w roku 2014. Po południu wybrałem się na przejażdżkę Drogą Wolności w kierunku Tatrzańskiej Kotliny, ale że asfalt był nudny skręciłem w bok na ten właśnie szlak. Wtedy dojechałem do Kowalczykowej Polany (Kovalčíkovej poľany). Było już późne popołudnie, a szlak nie wyglądał zachęcająco. Ale bardzo mnie wtedy zaciekawił.

Początkowy odcinek szlaku do Chaty przy Zielonym Stawie (Chaty pri Zelenom plese) w 2014 roku.
Szlak do Chaty przy Zielonym Stawie przed pierwszym mostkiem nad potokiem Biała Woda Kieżmarska (Kežmarská Biela voda) w 2014 roku.
Szlak do Chaty przy Zielonym Stawie, drugi mostek nad potokiem Biała Woda Kieżmarska zaraz po minięciu Zimnej Studni (Salviovy Pramen) w roku 2014.
Szlak do Chaty przy Zielonym Stawie, kamienisty podjazd pomiędzy drugim mostkiem nad potokiem Biała Woda Kieżmarska, a Kowalczykową Polaną (Kovaľčíkova poľana) w 2014 roku.
Kowalczykowa Polana (Kovaľčíkova poľana), rok 2014.

W sezonie 2015 ponownie zawitałem z rowerem w Wysokie Tatry i tym razem postanowiłem spróbować dojechać pod samo schronisko. I okazało się, że jest to szlak w zasadzie teoretyczny lub dla bardzo zaawansowanych amatorów kolarstwa górskiego. O ile jego dolny odcinek czyli ten do Šalviového prameňa jest do pokonania dla takich rowerzystów jak ja (starszych panów z brzuszkiem), o tyle wyżej sprawa ma się tragicznie.

Początek szlaku do Chaty przy Zielonym Stawie w roku 2015.
Początek szlaku do Chaty przy Zielonym Stawie w roku 2015.

I wcześniej też tak wyglądała, bo już w 2007 roku na forum mtbiker.sk poruszano temat jednoczesnego wyznaczenia szlaku pieszego i rowerowego po tej samej trasie. Jak przytomnie zauważył zakładający na forum wątek štulo, “Problém je, že je to frekventovaný chodník a medzi tými pešími som si pripadal ako idiot.” (“Problem jest taki, że chodnik jest zajęty, a ja między tymi pieszymi czułem się jak głupek”). Dokładnie wiem, o czym mówił, gdyż sam czułem się podobnie. Pewien sympatyczny Czech idący tym szlakiem z rodziną na piechotę po usłyszeniu, gdzie się z rowerem wybieram, powiedział współczująco “Jste blázen!” (“Jesteś szaleńcem!”). Moim zdaniem “blázen” był ten, kto poprowadził w ten sposób szlak do Zielonego Plesa!

W internecie można spotkać wiele zdjęć i relacji ze zdobywania tego podjazdu. Młodzi, wysportowani ludzie na profesjonalnych rowerach z pełną amortyzacją skaczą po kamieniach w dół lub wspinają się w górę. Nie znalazłem zdjęć, gdy jadą przez rumowisko. A na większości odcinków od Kowalczykowej Polany ten szlak to rumowisko luźnych kamieni i jazda po nim jest po prostu bez sensu. Po takim podłożu rower można tylko prowadzić. Chyba, że brak komuś instynktu samozachowawczego.

Szlak do Chaty przy Zielonym Stawie powyżej Kowalczykowej Polany (Kovalčíkovej poľany), rok 2015.
Szlak do Chaty przy Zielonym Stawie powyżej Kowalczykowej Polany (Kovalčíkovej poľany), rok 2015.

Z własnego doświadczenia proponuję każdemu, kto wybierze się na ten szlak na rowerze:

  • wybrać dzień powszedni, ponieważ w święta jest tam naprawdę dużo pieszych;
  • koniecznie zabrać solidny kask;
  • polecam zabranie także ochraniaczy na kolana, łokcie i może nawet zęby oraz solidnych rękawiczek;
  • najlepiej mieć rower z pełną amortyzacją;
  • najlepiej bez pedałów SPD, a w solidnych butach trzymających kostkę;
  • koniecznie wybrać dzień bez deszczu i burz;
  • prowadzić rower gdy szlak jest mokry.
Końcowy odcinek szlaku do Chaty przy Zielonym Stawie, rok 2015.
Końcowy odcinek szlaku do Chaty przy Zielonym Stawie, rok 2015.

Jeśli zdecydujecie się na ten szlak i uda się go bezpiecznie pokonać, satysfakcja jest naprawdę duża. Ale cały czas należy pamiętać, że są to góry. A góry nie wybaczają, gdy się je lekceważy. Doświadczyłem tego właśnie na tym szlaku. Żadna prognoza nie przewidywała w ten dzień opadów ani burz. I tak było aż do schroniska Brnčalka. Tam w ciągu kilku minut niebo zasnuły ciemne chmury i zaczęła się potężna burza. A ponieważ schronisko nie pomieściło wszystkich, wiele osób siedziało pod ścianami i częściowo mokło. A gdy już trochę przeszło wyruszyłem w dół. I tutaj popełniłem duży błąd. Zamiast grzecznie prowadzić rower przez rumowiska, zacząłem zjeżdżać. W dodatku burza wróciła, ulewa także. Woda zalewa wtedy oczy, żaden daszek nie pomaga, a przy okularach jest się całkowicie pozbawionym widoczności. Jakby jechać samochodem w ulewie bez wycieraczek. I wystarczył większy kamień, koło się zablokowało, a ja przeleciałem przez kierownicę waląc kolanem w kamienie, a głową (na szczęście w kasku) w przydrożny głaz. Pół godziny zajęło mi dojście do siebie. Z powrotem na rower wsiadłem dopiero przy Šalviovom prameni. Przygodę tą mogłem wspominać przez następne cztery miesiące, czując ból przy każdym kroku. I rower poszedł na ten czas w odstawkę.

Brnčalka czyli Chata przy Zielonym Stawie (Chata pri Zelenom plese), rok 2015.

Szczegóły tej trasy, nachylenia, przewyższenia i inne parametry bardzo dokładnie przedstawione są na stronie Michała Książkiewicza “Rowerowa baza podjazdów”. Dodam tylko, że dotarcie od Drogi Wolności pod schronisko Brnčalka zajęło mi 2 godziny i 50 minut.  Cała trasa z Tatrzańskiej Łomnicy i z powrotem do pensjonatu (z odpoczynkami i czekaniem na ustąpienie burzy) zajęła prawie 5 i pół godziny.

Pamiątka po wyprawie do Chaty przy Zielonym Stawie, rok 2015.

2 komentarze

  1. AdAd

    19 czerwca 2019 wjechalem, a raczej od połowy szlaku wepchalem swój rower na górę w czasie deszczu. Cała droga zajęła mi 2h40 min z Tatranske Metliare czyli była dłuższa od Twojej o 1 km. Rower miałem z sakwami ca 12 kg!
    Zjazd odbył się dwa dni później po opadzie deszczu. Zjechalem bez zadnych strat do Bialej Wody.
    Uważam że niepotrzebnie robisz zły PR temu szlakowi. Owszem jest wymagający ale da się.
    Pchajac rower na ostanich dwóch km minął mnie chlopak z proteza lewej nogi: https://www.facebook.com/jozefmetelka/
    Serdeczności

    Odpowiedz
    • Piotr

      Nie było moją intencją zrobienie złego PR szlakowi. Do dziś jest to moje największe osiągnięcie, nawet jeśli niektórych może to śmieszyć. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jak sam napisałeś – jest to szlak dla zaawansowanych kolarzy. Oraz to, że w dni wolne od pracy jest tam bardzo dużo pieszych turystów. Wydaje mi się, że lepiej o tym powiedzieć, aby ktoś niepotrzebnie nie narażał się na kłopoty. Szlaki w górach to jest zupełnie inna bajka niż szlaki w pozostałych rejonach i trzeba mieć tego świadomość. Giewont jest pełny turytów w sandałach 🙂 Dziękuję Ci za komentarz i pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *